Opowiadaliśmy już o malarzach, fotografikach, literatach i muzykach, tym razem przyszła kolej na rzeźbiarzy. Przyjrzymy się nie tylko ich sylwetkom, ale także stworzonym przez nich dziełom – w tym celu odwiedzimy między innymi kościół Mariacki, Galerię Hasiora i Nową Hutę.

Gdyby zapytać krakowian o ich pierwsze skojarzenie z kościołem Mariackim, zapewne większość wskazałaby na ołtarz Wita Stwosza. O popularności tego monumentalnego dzieła najlepiej świadczą długie kolejki, w których trzeba się ustawić, żeby je zobaczyć. Na czym polega jego wyjątkowość? Tego dowiecie się z tekstu Zoltana Gyalókaya zatytułowanego Wielka nastawa kościoła Marii Panny. Gdyby tym samym osobom zadać pytanie, co wiedzą na temat twórcy tego najsłynniejszego krakowskiego ołtarza, okazałoby się zapewne, że niewiele. Mało kto zna historię życia Wita Stwosza – norymberczyka, który ponad pięćset lat temu przybył do Krakowa na zaproszenie rajców miejskich. Jego zadaniem miało być wykonanie nastawy w najważniejszej świątyni parafialnej w mieście. Stwosz spędził tutaj dwadzieścia lat, z czego dwanaście zajęła mu praca nad opus magnum, które przyniosło mu sławę i bogactwo. Mogłoby się wydawać, że po powrocie do Norymbergi dobra passa będzie trwać nadal, los nie był jednak dla artysty łaskawy. Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w artykule Katarzyny Kobylarczyk Wit Stwosz na mękach.

Zapraszamy na http://malopolskatogo.pl/