Kapitał społeczny od lat obecny jest w debacie publicznej. Zwolennicy związanych z nim teorii chętnie przedstawiają go jako niematerialny klucz do rozwoju gospodarczego i dobrobytu. Skrajni przeciwnicy wolą postrzegać go jako rodzaj zarazy umacniającej „kolesiostwo” i różnej maści kliki. Choć wydaje się to nielogiczne racje mogą mieć i jedni i drudzy. Nie jest to jednak (i słusznie) przeszkoda w tym by rozwój kapitału społecznego (pozytywnego) uznać za jeden ze strategicznych celów rozwojowych dla Polski w perspektywie najbliższych kilkunastu lat. Czym zatem jest ów rzekomy i zarazem tajemniczy klucz do ekonomicznego sukcesu? Jak można go mierzyć i rozwijać (o ile w ogóle powinno się to robić) oraz jaką rolę w tym wszystkim odgrywają instytucje kultury i ich pracownicy? To główne pytania, z którymi próbowali się zmierzyć uczestnicy seminarium Kompetencje kadr kultury a rozwój kapitału społecznego zorganizowanego 9 grudnia w Małopolskim Instytucie Kultury (MIK).

Okazją do opisywanego spotkania było podsumowanie wyników projektu badawczego „Kompetencje kadr kultury a zmiana społeczna. Badania eksploracyjne małych miast i obszarów wiejskich”. Przedsięwzięcie to było realizowane przez Małopolski Instytutu Kultury we współpracy z Katedrą Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie oraz Związkiem Miast Polskich.

Flickr is currently unavailable.

Seminarium składało się z trzech głównych elementów, które pokrótce przedstawione zostaną w dalszej części tekstu. W pierwszej kolejności głos zabrali współautorzy badań Jan Strycharz i Wojciech Kowalik. Przedstawili oni główne założenia oraz wnioski płynące z przeprowadzonego badania. Uzupełnieniem wypowiedzi badaczy był głos zabrany przez dyrektora jednej z analizowanych instytucji kultury. W tej roli głos zabrał Wojciech Knapik, dyrektor Centrum Kultury i Sztuki im. Ady Sari w Starym Sączu. Następnym elementem seminarium był panel dyskusyjny, w którym przedstawione zostały wyniki innych – zbliżonych – projektów badawczych. W tej części głos zabrali: Sławomir Czarnecki, Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku (Obserwatorium kultury), Maciej Zygmunt, Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach (Regionalne Obserwatorium Kultury), Olga Marcinkiewicz, redaktorka publikacji „Miejski Dom Kultury. Po co nam centra kultury?” oraz Marcin Poprawski, UAM, (Regionalne Obserwatorium Kultury UAM w Poznaniu). Zwieńczeniem spotkania była moderowana przez Joannę Orlik dyskusja pt. „Kapitał Społeczny lokalne. Jak praktycznie go budować?”. Udział w niej wzięli profesorowie: Jerzy Hausner (UEK) oraz Marek Krajewski (UAM).

[field name=multimedia]

Omówienie projektu badawczego
Zatem od początku. Czym jest kapitał społeczny i dlaczego stał się przedmiotem badań realizowanych przez MIK? Liczba opracowań zajmujących się definiowaniem kapitału społecznego jest tak duża, że trywializmem wydaje się szersze rozwijanie tego wątku w tym miejscu. Z poczucia obowiązku i dla jasności wywodu można wszystkie te rozważania – upraszczając nieco – sprowadzić do konkluzji, iż opisywane pojęcie jest formą tzw. miękkiego (a więc niematerialnego) kapitału i opisuje zasoby charakterystyczne dla społecznych relacji międzyludzkich – poziom wzajemnego zaufania, panujące normy zachowań, czy zdolność do współdziałania.

Jako taki, kapitał społeczny ma w sobie istotny potencjał ekonomiczny. Łatwość nawiązywania transakcji, sprawniejsza wymiana wiedzy, intensywniejsze relacje na linii obywatel – władza – to tylko kilka z potencjalnych zalet, jakie mogą zostać osiągnięte dzięki podniesieniu kapitału społecznego. Ta gospodarcza wartość tego zasobu skłoniła polski rząd do sformułowania i przyjęcia Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego 2020 (SRKS). Zgodnie z tym dokumentem istotną rolę w ramach procesu wzmacniania relatywnie niskiego rodzimego kapitału społecznego mogą odgrywać instytucje kultury.

Projekt badawczy „Kompetencje kadr kultury a zmiana społeczna. Badania eksploracyjne małych miast i obszarów wiejskich” był w istocie próbą dokonania diagnozy na ile ta – przypisana instytucjom kultury – rola możliwa jest do wypełnienia i, idąc dalej, na ile kadry kultury przygotowane są do działań aktywnie wzmacniających kapitał społeczny. Jakie są efekty tego przedsięwzięcia?
Zdaniem autorów badania kadry kultury często izolują się od swojego otoczenia, zamiast z nim współdziałać. Dotyczy to w równiej mierze samorządowców (radnych, burmistrzów) kształtujących politykę kulturalną i nowe inwestycje w tym zakresie, jak i pracowników instytucji kultury odpowiedzialnych za tworzenie, wdrażanie i ewaluację wydarzeń realizowanych przez badane ośrodki kultury. U tych ostatnich dostrzeżono jednak wyjątkowy etos pracy, skłaniający pracowników do ponadnormatywnej i w wielu przypadkach quasi-wolontaryjnej pracy, świadczącej pośrednio o ponadprzeciętnym zaangażowaniu w wykonywane obowiązki. Pewnym zdiagnozowanym deficytem jest dość konserwatywne (z punktu widzenia celów działania) podejście do kształtowania oferty badanych instytucji. Chętnie sięgają one choćby po propozycje ambitne i kulturę „wysoką”, nie wykorzystują przy tym jednak w sposób optymalny i twórczy działań z zakresu edukacji kulturalnej. Ta koncentruje się na ogół wg autorów badań na edukacji artystycznej i rozwoju indywidualnych talentów. Siłą analizowanych ośrodków kultury jest otwartość na współpracę międzyinstytucjonalną. Chętnie angażują się one w działania z innymi podmiotami tak publicznymi, jak i pozarządowymi, powiększając w ten sposób zakres swojego społecznego oddziaływania. To osłabiane jest jednak przez brak długofalowego planowania realizowanych przedsięwzięć. Bardzo często są one wynikiem spontanicznie pojawiających się pomysłów.

Opisany powyżej stan zastany w badanych instytucjach kultury wskazuje, że posiadają one istotne i znaczące możliwości wpływania na społeczność lokalną. Z punktu widzenia wzmacniania kapitału społecznego wiele z tych środków pozostaje jednak, mimo potencjalnych szans, niewykorzystanych. Do zmiany tak zdefiniowanego stanu rzeczy konieczna jest zdaniem autorów badania zmiana sposobu postrzegania gminnych ośrodków kultury i ich roli w społeczności lokalnej i polityce rozwoju. Ta dokonała się już na poziomie strategii centralnych (choćby we wspominanym SRKS), pora by owa redefinicja poszła dalej, czy raczej niżej (z punktu widzenia szczebli administracji publicznej). Do tego potrzebne są jednak działania edukacyjne dla samych kadr kultury (rozumianych szeroko, a więc obejmujących również samorządowców). Niezbędne jest zwiększenie świadomości, czym jest kapitał społeczny i w jaki sposób można go wzmacniać poprzez uczestnictwo w kulturze. Tu otwiera się duże pole do działania dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz innych instytucji wspomagających sektor kultury.

Zwracał na to także uwagę Wojciech Knapik, który zgodził się z rekomendacjami zaproponowanymi przez badaczy. Wyraził on jednak wątpliwość, co do modelu rozwoju instytucji kultury, jaki powinien zostać uznany za optymalny. Mowa tutaj o swego rodzaju schizofrenii, jaka powstaje, kiedy jednocześnie postuluje się promowanie partycypacyjnego zarządzania oraz, po drugiej stronie, oparcia instytucji na mocnym, niezależnym liderze. Podejścia te nie wykluczają się, niemniej zebrani uznali, że konieczne jest wypracowanie praktycznych ram funkcjonowania obu tych rozwiązań. Podobnie rzecz ma się z dwoma postulatami kierowanymi jednocześnie do lokalnych instytucji kultury. Pierwszy brzmi „zarabiajcie na swoje utrzymanie, róbcie jak najwięcej”, a drugi „bądźcie społecznie zaangażowani, kreujcie przemyślane i skuteczne przedsięwzięcia”.

Alternatywne projekty – punkty styczne, kontrowersje, rekomendacje
W duchu poszukiwania potwierdzenia bądź zaprzeczenia wniosków przedstawionych w badaniu Kompetencje Kadr Kultury odbyła się druga jego część, na którą składały się prezentacje innych projektów badawczych realizowanych przez regionalne obserwatoria kultury w Katowicach, Poznaniu, Gdańsku i Bydgoszczy. Jako pierwszy głos zabrał Marcin Poprawski z Regionalnego Obserwatorium Kultury UAM w Poznaniu. Zgodził się on z głównymi tezami przedstawionego badania. Zwrócił uwagę, że pokrywają się one z wnioskami projektów realizowanych przez jego jednostkę. Podkreślał, że wzmacnianie kapitału społecznego jest często dość nisko wśród priorytetów kadr kultury, co pokazuje zarówno przedstawiony raport MIK, jak i badania realizowane w Wielkopolsce.

Kolejnym mówcą był Maciej Zygmunt, przedstawiciel Regionalnego Ośrodka Kultury w Katowicach. Zwrócił on uwagę na problem negatywnego kapitału społecznego. Uzupełniając przedstawione przez zespół MIK rekomendacje, sugerował on, że programując działalność instytucji kultury należy zwrócić szczególną uwagę na konieczność poszerzania ich włączającego charakteru. Jednostki te nie mogą kierować swojej oferty wyłącznie do osób funkcjonujących już w obiegach społecznych. Powinny w możliwie dużym stopniu angażować się w inkluzję osób wykluczonych społecznie.

Na podobny problem zwróciła uwagę Olga Marcinkiewicz, redaktorka publikacji „Miejski Dom Kultury. Po co nam centra kultury?”. Jej zdaniem sporym problemem jest podejście dyrekcji do pracowników instytucji kultury. Niewłączani do zarządzania pracownicy niechętnie włączają do działań domów kultury społeczność lokalną. Bo i jak, skoro są wykonawcami, nie współrealizatorami i kreatorami działań? Innym, przedstawionym przez Olgę Marcinkiewicz problemem, była postawa władz samorządowych, w ramach której zaobserwować można stałą i wciąż rosnącą presję na liczby – wskaźniki rezultatu działań instytucji kultury.

Problem częściowego braku świadomości kadr, co do celów, jakich mają się podejmować, postawił Sławomir Czarnecki z Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku. W jego opinii mamy doczynienia z sytuacją, gdzie na szczeblu centralnym, czy regionalnym tworzone są kolejne strategie przypisujące instytucjom kultury nowe funkcje. Te nie są na ogół w żaden sposób ani przekazywane, ani też wprost komunikowane tym jednostkom. Przez to ich kadry funkcjonują w warunkach wysokiej niepewności co do misji i celów, które powinny być przez nie realizowane. To popycha badane podmioty do bardzo tradycyjnego podchodzenia do swoich działań. Skupiają się one bardziej na edukacji artystycznej niż np. kształtowaniu kapitału społecznego. I choć wśród zebranych w Małopolskim Instytucie Kultury panowała ogólna zgoda, co do zasadniczych diagnoz i konkluzji zawartych w omawianym badaniu, wciąż otwarte pozostaje pytanie o styl i sposób dochodzenia do modelu działalności stymulującego kapitał społeczny.

Kapitał Społeczny lokalne. Jak praktycznie go budować?
Ta ostatnia problematyka omawiana była szerzej podczas panelu wieńczącego seminarium. Swoje spostrzeżenia przedstawili tu prof. Jerzy Hausner oraz prof. Marek Krajewski. Wątpliwości budzi m.in. możliwość wypracowania optymalnego rozwojowo modelu zarządzania ośrodkami kultury. Z jednej strony postulowano dążenie do uspołecznienia instytucji, której skrajną postacią może być niekoniecznie pozytywny przykład przywoływanego przez prof. Jerzego Hausnera warszawskiego Domu Kultury Śródmieście. Instytucja ta jako pierwsza w Polsce oddała w 2013 roku cały swój budżet w ręce mieszkańców (poprzez budżet partycypacyjny). Z drugiej strony w prowadzonej w MIK dyskusji pojawiał się nie tak rzadki i często pozytywny schemat zarządzania oparty na mocnym i w dużej mierze autonomicznym liderze, inicjującym zgodnie ze swoją wizją innowacyjny program kulturalny. Nie sposób ocenić, które z rozwiązań ma większe szanse stymulować kapitał społeczny. Wszystko jest tu kwestią oceny indywidualnych przypadków. Najpewniej optymalny okaże się, jak to zwykle bywa, model łączący w sposób płynny oba te podejścia.

Podobne trudności rodzi wzywanie instytucji kultury do obligatoryjnego tworzenia długofalowych strategii działania. Mimo że jest to obecnie silnie eksponowana moda w instytucjach publicznych, nie jest ona przyjmowana bezkrytycznie. Obecni w MIK dyskutanci, a wśród nich m.in. prof. Marek Krajewski zwracali uwagę, że strategia może zniewalać instytucję, która ją wdraża. Zamiast do rozwoju, może się ona przyczynić do utraty nadarzających się okazji. Wątpliwości budzi także jakość tego typu dokumentów, pisanych w wielu przypadkach ad hoc przez specjalizujące się w tym instytucje zewnętrzne. Lepszym rozwiązaniem mogą się w tym kontekście okazać bardziej elastyczne średniookresowe taktyki, na co wskazywał prof. Krajewski.

Poważną barierą dla rozwoju kapitału społecznego w ramach działalności instytucji kulturalnych mogą się okazać paradoksalnie samorządowe inwestycje w kulturę. Niepokój ten – wyrażony przez autorów badania – zdecydowanie podzielił prof. Hausner. Jego zdaniem ogromne koszty, jakie pociągają za sobą inwestycje kubaturowe dostrzeżone zostaną dopiero za kilka lat. Trzeba pamiętać, że nowy budynek to także nowe wydatki związane z jego utrzymaniem. Dążąc do realizacji spektakularnej inwestycji często się o tym zapomina (szczególnie kiedy te realizowana jest relatywnie niewielkim kosztem przy wsparciu środków zewnętrznych), a negatywnym efektem pośrednim takiej sytuacji może być ograniczenie działalności merytorycznej ośrodków kultury poprzez przeznaczanie coraz większej części ich budżetów na samo utrzymanie obiektów, w których funkcjonują.

Prof. Krajewski zwracał także uwagę na pewną dwoistość kapitału społecznego, sygnalizowaną we wstępie do niniejszego tekstu. Ten może być bowiem atrybutem tak wąskich, jak i szerszych grup społecznych. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której znające się dobrze osoby czerpią wzajemne korzyści ze swojej relacji. Taka forma opisywanego zasobu bywa określana jako wiążący kapitał społeczny. Jest on wykluczający i jako taki niepożądany. Pozytywnym i oczekiwanym jest za to tzw. pomostowy kapitał społeczny – włączający, wspierający kooperację i zachęcający do większej aktywności tych, którzy do tej pory znajdowali się na uboczu życia społecznego (realnie bądź pozornie).

Kwestią osobną, będącą niejako obok prowadzonych badań, jest obecny w nauce od dawna problem z mierzeniem kapitału społecznego. Sygnalizowali to wszyscy uczestnicy spotkania. Najpopularniejsze do tej pory wskaźniki nie spełniają swojej roli. Frekwencja wyborcza może, ale – szczególnie w polskich warunkach – nie musi obrazować indywidualnych i społecznych postaw obywatelskich (bierna postawa podczas wyborów także może być świadomym wyrazem opinii); liczba organizacji pozarządowych także obarczona jest odchyleniami związanymi z powstawaniem szeregu organizacji quasi-NGO (forma organizacji pozarządowej jest tu wyłącznie przepustką np. do ubiegania się o środki grantowe). W odpowiedzi na te niedoskonałości prof. Krajewski poszukiwał nowych ścieżek mierzenia kapitału społecznego, prowadzących przez wskaźniki związane z lokalną skalą wandalizmu, liczbą spółdzielni oraz innego rodzaju inicjatyw społecznych, czy w końcu trudnym do skwantyfikowania poziomem troski o przestrzeń publiczną.

Podsumowanie
Ogólne wnioski płynące z przywoływanych badań i opisywanej dyskusji, mimo wielu elementów wymagających poprawy, są jednak pozytywne. Należy podkreślić, że tak zdaniem autorów badania, jak i obu zaproszonych do dyskusji ekspertów oraz pozostałych gości, instytucje kultury odgrywają istotną rolę w budowaniu kapitału społecznego. Jednocześnie jednak panuje zgoda, co do tego, że badane ośrodki nie wykorzystują w pełni posiadanego w tym zakresie potencjału. Istnieje szansa, że zrealizowany projekt będzie bodźcem do zmiany tego stanu rzeczy. Z całą pewnością nie daje on odpowiedzi na wszystkie pojawiające się pytania. Bez wątpienia przybliża nas jednak do poznania i zrozumienia problemów i barier z jakimi zmagają się w swojej pracy kadry kultury.

Łukasz Maźnica

Wybrane komentarze zaproszonych gości: