Otwarcie nowej siedziby Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora czy wciąż jeszcze niesprecyzowane plany powstania Forum Literatury sprzyjają dyskusjom o Zabłociu jako nowym „kulturalnym centrum Krakowa”. Z jednej strony analizowany jest nowy szlak instytucji kultury na prawym brzegu Wisły, który ma przyczynić się do wzrostu ruchu turystycznego, restauracji zaniedbanych przestrzeni, a długofalowo do zwiększenia atrakcyjności tych obszarów dla mieszkańców czy firm usługowych. Z drugiej strony analizowany jest fenomen postindustrialnych przestrzeni Zabłocia, które wykorzystywane są przez różnego rodzaju inicjatywy i podmioty zbiorczo nazywane zabłockim klastrem przemysłów kreatywnych.
Zabłocie bywa więc przyrównywane do MuseumsQuartier we Wiedniu czy Museumsinsel w Berlinie – z pewnością na wyrost. Podobnie Klub Fabryka, Wytwórnia, Studio Zabłocie czy knajpa Bal mają świadczyć o potencjale tego obszaru w zakresie powstania Krakowskiej Dzielnicy Kreatywnej (był kiedyś taki projekt). Pani Elżbieta Koterba, zastępca prezydenta ds. rozwoju miasta Krakowa wskazuje w wywiadzie, że Zabłocie już stało się taką [kreatywną -P.K.] dzielnicą. Ulokowanie jednej z największych krakowskich wyższych uczelni na Zabłociu, połączenie mostem Kotlarskim ze Śródmieściem wymusiło większe zainteresowanie przedsiębiorców 
i inwestorów. Kreatywność na Zabłociu ma wiele twarzy. To z jednej strony dzielnica co-workingu i start-upów, z drugiej zaś twórców i animatorów kultury realizujących projekty indywidualne 
i festiwale, takie jak Festiwal Kultury 
i Mediów Polikultura „Zabłocie Punkt Zwrotny” czy Klastrów Przemysłów Kultury 
i Czasu Wolnego, 
takich jak Inret.
Miasto Kraków zatem – w współpracy z innymi podmiotami publicznymi – inwestuje w tę dzielnicę poprzez tworzenie nowych instytucji kultury, rewitalizację infrastruktury i przestrzeni publicznej, wparcie udzielane niezależnym podmiotom kulturalnym i inicjatywom oddolnym. Liczy też na zainicjowanie oddolnych procesów, które doprowadzą do „zagęszczenia” i rozwoju gospodarczego tego obszaru, jako dzielnicy przemysłów kreatywnych.
Należy jednak zauważyć, że choć procesy rozwojowe w Zabłociu charakteryzują się własną specyfiką, to zagęszczenie kreatywne w tej dzielnicy nie jest raczej większe niż w innych miejscach Krakowa. Można raczej powiedzieć, że w Krakowie mamy do czynienia z rozprzestrzenianiem się sieci powiązanych ze sobą „stref kreatywnych” i kolonizacją nowych obiektów na potrzeby kultury. Przykładami mogą być oprócz Zabłocia ( realnie patrząc ulicy Lipowej) okolice Placu Szczepańskiego i Forum Przestrzenie. Decydenci zastanawiali się nawet nad Małym Rynkiem, jako nową strefą kreatywną.
Być może miasto Kraków jest zbyt małym ośrodkiem, aby można się pokusić o własną dzielnicę kreatywną, tym bardziej, że związek pomiędzy planowaniem i odgórnym wdrażaniem stref przemysłów kreatywnych a realnym powstawaniem klastrów jest mocno problematyczny. Jesteśmy też średniej wielkości miastem europejskim i do ligi miast, jakie kryją się pod tym linkiem nie należymy.
Dlatego myśląc o Zabłociu warto łączyć rozwój tego obszaru wraz z rozwojem innych części Śródmieścia, takich jak Salwator, Podgórze, Dębniki, Kleparz, Kazimierz, Ludwinów, Wesoła, Grzegórzki. One wszystkie są do siebie podobne w pewnym zakresie: mają w sobie zarówno tereny mieszkaniowe jaki i tereny poprzemysłowe. To odróżnia je od Starego Miasta czy innych dzielnic mieszkaniowych Krakowa. To predestynuje je odgrywania ważnej roli w Krakowie, jako stref rozwoju „nowych przemysłów” i życia kulturalnego. Dziś przechodzą one intensywne przemiany zastępując Stare Miasto, które praktycznie stało się turystycznym parkiem rozrywki, omijanym przez mieszkańców. W każdej z nich powstają „kreatywne strefy”, nowe instytucje kultury. Już niedługo przecież (za kilka lat) czeka nas otwarcie nowego Instytutu Książki w pobliżu ulicy Szlak, a być może też Centrum Muzyki na Dąbiu. Podobną instytucją – impulsem do zmian może być Centrum Nauki, dziś jednak nie ma ostatecznej decyzji o jego lokalizacji.