Poniższy artykuł został napisany na podstawie artykułu Tomasza Szlendaka Aktywność kulturalna, znajdującego się w raporcie Kultura miejska w Polsce z perspektywy interdyscyplinarnych badań jakościowych, oraz innej pracy tego autora pt. Nic? Aktywność kulturalna i czas wolny na wsi i w małych miastach, dostępnej w raporcie Stan i zróżnicowanie kultury wsi i małych miast w Polsce, oraz referatu Marka Krajewskiego pod tytułem „Uczestnictwo w kulturze jako forma uspołecznienia” wygłoszonego na XIV Ogólnopolskim Zjeździe Socjologicznym w Krakowie.
Pojęcie aktywności kulturalnej
W badaniach „aktywność kulturalna” była definiowana jako kontakt odbiorcy z wszelkimi wytworami kultury, a także z jej twórcami. Mowa tutaj o kontakcie bezpośrednim, ale również o tym zapośredniczonym przez szeroko rozumiane media. W tej kwestii dość istotną rolę odegrał Internet, który sprawił, że obecnie nie można mówić o prostym podziale na odbiorców i twórców kultury. Tomasz Szlendak pisze o  prosumentach – konsumentach kultury i jednocześnie jej producentach. Internet jest miejscem, które ujawniło prawdziwą skalę aktywności twórczej. W obrębie Internetu, każdy może tworzyć dla każdego. Jednak jest to problematyczne, ponieważ z jednej strony twórców jest wielu, ale z drugiej strony odbiorców już nie tak wielu.
W tej kwestii Szlendak odwołuje się do Chrisa Andersona, który jest zdania, że w dobie technologii informacyjnych masowy rynek kultury został zastąpiony przez mozaikę kulturowych nisz. Za to odpowiedzialny jest właśnie Internet, przestrzeń, w której bez zahamowań rośnie oferta dóbr kulturowych. Jak to wpływa na potencjalnych odbiorców? Odpowiedź jest bardzo prosta. Przez dostęp do tak szerokiej oferty kulturowej coraz mocniej różnicują się gusta, ponieważ każdy może znaleźć coś dla siebie, a niekoniecznie zdany jest tylko na to, co oferuje telewizja, radio czy publiczne instytucje kultury. W ten sposób właśnie tworzą się owe nisze kulturowe. Warto również dodać, że nisze te przecinają się, tak więc jedna osoba może należeć do wielu z nich.
W kwestii uczestnictwa w kulturze warto również dodać, że: „W polskim mieście zaczyna obowiązywać wielozmysłowa kultura eventu/wydarzenia”. Oznacza to, że Polacy na przykład muzykę czy film wolą słuchać i oglądać w miejscu, w którym dostępne są również inne formy sztuki. Obecnie jest to główny sposób uczestnictwa w kulturze. Takim idealnym rozwiązaniem są obecnie kinokawiarnie, które oferują możliwość obejrzenia filmu przy kawie. Nowym popularnym formatem instytucji kultury jest zatem „multicentrum” kulturalne.
Poniższy tekst dotyczy problematyki aktywności kulturowej Polaków. Ma on na celu zaproponowanie ewentualnych rozwiązań, które mogą przyczynić się do zmiany postrzegania aktywności kulturowej (za którą wciąż uznaje się „przekroczenie progów” instytucji kultury) przez organizatorów wydarzeń kulturowych.
Aktywni czy nieaktywni?
Jednym z najpoważniejszych problemów organizatorów kultury jest to, że w większości ludzie są zdecydowanie nieaktywni kulturowo: „Polacy nie przejawiają wyrafinowanych potrzeb kulturalnych ani pragnienia obcowania ze sztuką”. Dość ciekawy w tej kwestii, jest fakt, że organizatorzy kultury uważają, że za taki stan rzeczy odpowiada brak edukacji „mas”. Według nich Polacy w ogóle nie są przygotowani do aktywności kulturowej. Zdaniem organizatorów kultury winę za taki stan rzeczy ponosi brak polityki edukacyjnej w zakresie kultury oraz fakt, że przez ostatnie dwadzieścia lat, polska kultura była pozostawiona sama sobie.  W związku z tym, potrzeba więcej edukacji kulturowej w szkołach i więcej wydarzeń dla najmłodszych odbiorców.
Ponadto w kwestii braku uczestnictwa w kulturze Szlendak wspomina  o „śmietniku symbolicznym”, który obecnie tworzy się w umysłach potencjalnych odbiorców. W natłoku bodźców kulturowych, ludziom bardzo ciężko jest odróżnić, wydobyć:

„rzeczy czy zjawiska, które z uwagi na swoją innowacyjność, ponadprzeciętną jakość wykonania czy wartości, jakie niosą, są istotne i warte uwagi.” (Szlendak, Aktywność kulturalna)

Konsekwencją „śmietnika symbolicznego” jest właśnie brak udziału w wydarzeniach kulturowych, który często przez organizatorów kultury mylnie uważany jest za wynik lenistwa.
Ponadto organizatorzy kulturowi uważają, że Polacy boją się nowości, co jest rezultatem braku odpowiedniej edukacji kulturowej. Przez to podążają ślepo za tym co świetnie znają, głównie z telewizji. W tej kwestii należy pamiętać, że Polacy korzystają z Internetu i bardzo prawdopodobne, że to w nim szukają nowości, poszerzają swoje kulturowe zainteresowania, a więc szukają oferty, która będzie odpowiadać im osobistym potrzebom. Polacy są uczestnikami niszy kulturowych, o których na początku swojej pracy pisał autor.
Organizatorzy wydarzeń kulturowych, również uważają, że z powodu braku edukacji w zakresie kultury Polacy:

„nie potrafią odróżnić form, które wymagają wysiłku od artystów, od form, które nie wymagają od twórców zbyt wiele.” (Szlendak, Aktywność kulturalna)

Według ekspertów uczestnictwo w kulturze nie kojarzy się Polakom z odpoczynkiem. Głownie za sprawą trudności w odbiorze oraz:

„odbycia rytuału człowieka kulturalnego – kupienia biletu, odpowiedniego ubioru, wyjścia i dotarcia na miejsce.” (Szlendak, Aktywność kulturalna)

Wiele ludzi może wykazywać chęć, ale nie ma czasu, aby uczestniczyć w wydarzeniach kulturowych. Obecnie żyjemy w społeczeństwie, gdzie praca odgrywa większą rolę i utrzymanie jej staje się jednym z priorytetów. Poza tym należy pamiętać, że stosunkowo dość duża liczba ludzi jest wykluczona z możliwości uczestnictwa w kulturze, właśnie z powodu bezrobocia i braku stałego dochodu.
Odbiorcy „etatowi”
W momencie, gdy masy nie są zainteresowane uczestnictwem w proponowanych wydarzeniach kulturowych, organizatorzy zmuszenia są liczyć na odbiorców „etatowych”, którzy zawsze zjawią się na wszelkiego rodzaju wydarzeniach.  Zamiast uznawać te grupy za „etatowych” odbiorców, może warto spojrzeć na nich jak na główny target swojej oferty.
Takimi odbiorcami są przede wszystkim seniorzy, dzieci, grupy wiekowe 19-25-30, a więc przede wszystkim studenci oraz tak  zwana grupa gett ludzi obeznanych, głównie w jednej dziedzinie.
Należy dodać, że „etatowymi” odbiorcami są grupy, które dysponują największą pulą czasu wolnego, oraz ci, którzy na kulturę mają stosunkowo ograniczone środki. Tak więc oferta do nich kierowana musi być tania. Ponadto te grupy są na tyle zróżnicowane, że stworzenie dla nich jednej oferty jest bardzo trudne. Dlatego być może najbardziej interesującą grupą są osoby z kategorii 19-25-30, ponieważ to dla nich najwięcej jest ofert kulturowych. Organizatorzy starają się w głównej mierze dotrzeć do osób, które nie są obciążone pracą w pełnym wymiarze godzin, nie mają zobowiązań rodzinnych. Ponadto w instytucjach kulturowych przeważnie pracują ludzie młodzi, a więc oferta kulturowa często tworzona jest przez młodych dla młodych. Dlatego z odbiorców „etatowych” w stosunkowo najlepszej sytuacji są właśnie studenci.
W najgorszej sytuacji są gimnazjaliści, ponieważ oni po szkole podstawowej wpadają w pewnego rodzaju czarną dziurę kulturalną, z której wychodzą dopiero w liceum:

„jednak znacznie osłabieni, ze spłaszczonymi potrzebami kulturalnymi, z gustem wymiętoszonym i wypatrzonym przez grupy rówieśnicze zafascynowane internetową i telewizyjną komercją”. (Szlendak, Aktywność kulturowa)

Tutaj zadziałać powinni organizatorzy, ponieważ w pewien sposób to oni są winni braku jakiejkolwiek oferty dla tej grupy młodzieży.  Można spróbować współpracować ze szkołami i współorganizować wydarzenia kulturowe kierowane przede wszystkim do gimnazjalistów. To może przyczynić się do ożywienia zainteresowania kulturą.
Kulturowe „NIC”
Twórcy oferty kulturowej bardzo mocno skupiają się przede wszystkim na mieszkańcach miast, przy czym zapominają o polskich wsiach. Efektem tego jest  kulturowe nic, które jest wynikiem rozmów przeprowadzonych z mieszkańcami wybranych miejscowości. Na pytania dotyczące elementów, które wyróżniają ich wieś od innych odpowiadali, że absolutnie nic (Szlendak, Nic? Aktywność kulturalna i czas wolny na wsi i w małych miastach).
Z punktu widzenia organizatorów, ważne będzie to, że w odróżnieniu od mieszkańców miast, na wsi ludzie dysponują większą pulą czasu wolnego. Dzięki temu, można dla nich zorganizować większy zakres wydarzeń kulturowych.

„Dyrektorka jednej ze szkół na Podkarpaciu mówi tak: Jeszcze kilka, kilkanaście lat [temu] tutaj nie było czegoś takiego jak czas wolny, nie było w ogóle takiego pojęcia czas wolny. […] Teraz zmieniło się troszeczkę zarobkowanie ludzi i ten czas wolny występuje. Ludzie nie żyją z rolnictwa, mają czas, wyjeżdżają na wakacje, nad morze, na wycieczki.” (Szlendak, Nic? Aktywność kulturalna i czas wolny na wsi i w małych miastach)

W  przypadku mieszkańców wsi uczestnictwo w kulturze ogranicza się do „przesiadywania”: w domu, przed telewizorem, przed sklepem na ławce. Praktycznie w większości przypadków jest ono dodatkowo wspomagane piwem. Ta kwestia niewiele różni się w przypadku ludzi młodych. Różnica polega jednak na tym, że oni głównie „szwendają się” bez celu po okolicy.
Dużą zaletą dla rozszerzenia oferty kulturowej na wsiach jest relacjogenność.

„Relacjogenność to pewien drzemiący w dziele artystycznym potencjał kreacji więzi, a nawet wspólnoty. Podstawowym zadaniem człowieka w dzisiejszej kulturze, w kulturze sieci, jest odnalezienie kogoś z tej samej kulturowej niszy, nawiązanie z nim kontaktu i – ostatecznie – zbudowanie więzi różnego typu i siły.”

Ta kwestia powinna być dość istotna z punktu widzenia twórców oferty kulturowej, ponieważ dla mieszkańców wsi uczestniczenie w różnych wydarzeniach kulturowych jest z założenia dobre:

„Nie ma dla osób mieszkających na wsi czegoś takiego jak kultura zła. Dlaczego? Oto odpowiedź człowieka bawiącego się, jak powiedział […]: nie wiem, co to znaczy zła kultura po prostu, kultura jest raczej dobra w swoim znaczeniu. Jakakolwiek zatem aktywność kulturalna już z definicji jest dobra. Złe jest nieuczestniczenie.” (Szlendak, Nic? Aktywność kulturalna i czas wolny na wsi i w małych miastach)

Postrzeganie kultury przez mieszkańców wsi jako dobrej z definicji jest bardzo istotne, ponieważ każde wydarzenie zorganizowane przez twórców zostanie pozytywnie odebrane. Ponadto na wsiach chodzi przede wszystkim o fakt bycia razem, spędzania czasu wolnego w grupie. Organizatorzy powinni wykorzystać te zalety i próbować zróżnicować, poszerzyć ofertę wydarzeń kulturowych na wsiach.
Kultura jako forma uspołeczniania
Dla lepszego rozeznania problematyki aktywności kulturowej Polaków Marek Krajewski proponuje odejście od tradycyjnych, ilościowych badań uczestnictwa w kulturze.
Krajewski postuluje, aby uczestnictwo w kulturze rozpatrywać jako pewien proces, który ma na celu włączenie jednostki, grupy w sytuację, która regulowana jest kulturowo. Autor uważa, że uczestnictwo w kulturze odonosi się głównie do sytuacji bycia aktywnym, a więc wpływania na wszelkie stosunki, które zachodzą między uczestnikami.

„Akt uczestnictwa w kulturze jest zawsze aktem włączenia w życie społeczne pewnej zbiorowości, uczynieniem czegoś elementem, współodpowiedzialnym za jej specyfikę, ale też aktem, który przeobraża ten element i to wszystko, z czym pozostaje on w relacjach.”

Dlatego też badania aktywności kulturalnej powinny być poświęcone przede wszystkim tym relacjom, stosunkom, które tworzone, zrywane, przekształcane, podtrzymywane są w trakcie uczestnictwa w danej sytuacji kulturowej.
Dla organizatorów kulturowych z perspektywy braku aktywności w kulturze istotny może być fakt, dlaczego jednostki, grupy wchodzą w relacje, jak ta relacja się urzeczywistnia i czy staje się punktem wyjścia do innych stosunków społecznych. Dzięki takiemu podejściu, można zaobserwować zmiany, jakie zachodzą w życiu jednostek, pod względem uczestniczenia w kulturze.
W propozycji badania uczestnictwa, uwzględnianej przez Krajewskiego również, bardzo ważne jest podkreślenie, że kultura nie jest zewnętrzna wobec ludzi. Jest ona raczej bytem, który stanowi efekt ludzkich działań, pozostaje w ścisłym związku z jednostkami tworzącymi szerszą zbiorowość. Ponadto kultura nie jest niezmienna, podlega ona ciągłym modyfikacjom, które są wynikiem działań jednostek, które ją spajają.
Ten sposób rozumienia uczestnictwa w kulturze pozwala dostrzec, że kultura to nie tylko i wyłącznie proces odbierania, interpretacji czy tworzenia dóbr kulturowych. Jest to raczej proces nawiązywania relacji społecznych, a więc również zdobywanie informacji, upowszechnianie ich, dokonywanie wyborów, określanie, czemu warto poświęcić swój czas, zdobywanie dostępu do zasobów kulturowych, dzielenie się nimi z innymi etc. Te czynności zawsze były pewną formą uczestnictwa w kulturze, ale teraz stały się one bardziej widoczne.
Z punktu widzenia badań nad aktywnością kulturalną, podejście proponowane przez Krajewskiego wydaje się bardzo istotne. Obecnie należy rozszerzyć zakres pojęcia uczestnictwa w kulturze i próbować dostosować je do współczesności. Samo badanie, ile razy ktoś był w teatrze, kinie etc. nie wystarczy. Tym bardziej jest ono niewystarczające dla organizatorów wydarzeń kulturalnych. Być może takie badania powinny zostać przeprowadzone, aby zrozumieć, dlaczego Polacy nie są aktywni kulturowo i dlaczego są niezainteresowani uczestnictwem w kulturze.
Taki nowy sposób przeprowadzania badań aktywności kulturowej mógłby być drugim etapem badań uczestnictwa w kulturze, ciekawe mogłoby być zrealizowanie tradycyjnego, ilościowego badania uczestnictwa, a następnie pogłębienie go poprzez przeprowadzenie badań ze zmodyfikowanym rozumieniem uczestnictwa w kulturze, proponowanym przez Krajewskiego.