W drugiej połowie XIX wieku w Galicji (zabór austriacki) nastąpił boom naftowy.

W Galicji zaroiło się od poszukiwaczy czarnego złota. Jedni dysponowali ziemią, inni wiedzą i doświadczeniem nabytym za granicą lub w górnictwie węglowym, jeszcze inni parą rąk i nadzieją na poprawę swojego losu w jednym z najbiedniejszych regionów Europy, czyli słynącej z nędzy Galicji. Na początku XX wieku stała się ona trzecim pod względem wielkości ośrodkiem wydobycia ropy naftowej na świecie – po Stanach Zjednoczonych i Rosji.

Naftowcy przekształcali krajobraz. Zaczynali od „ropnych studni”, czyli tak zwanych kopanek, i prostych trójnogów, które z czasem zostały wyparte przez drewniane wieże z napędzanymi parą wiertnicami kanadyjskimi oraz węzłowiska rur destylarni i rafinerii stawianych w pobliżu naftowych pól. Naftowcy podnosili również swoje kwalifikacje. Prostych łebaków i kopaczy zastępowali z czasem wykwalifikowani wiertacze, zaś różdżkarzy wskazujących źródła skałoleju – wykształceni geologowie, wśród których był światowej sławy ekspert do spraw poszukiwania ropy naftowej profesor Rudolf Zuber.

Wiele miejscowości położonych na terenie dzisiejszego województwa małopolskiego (np. Siary, Libusza, Gorlice), podkarpackiego (Bóbrka, Jasło, Krosno) czy Ukrainy (np. Słoboda Rungurska, Drohobycz, Borysław) było wówczas słynnymi ośrodkami wydobycia lub przetwórstwa ropy naftowej. Z tymi miejscami wiążą się historie pionierów galicyjskiego przemysłu naftowego, takich jak książę Stanisław Jabłonowski, Ignacy Łukasiewicz, hrabina Jadwiga Straszewska, Stanisław Szczepanowski czy Jan Zeh. Opowieści o kilkunastu z nich prezentujemy w dziale Pionierzy