„Księga uwolnionych tekstów”, wydana przez MIK w ramach projektu „nowa_huta.rtf” (2006), stała się inspiracją dla lokalnych ksiąg tworzonych metodą dialogu sąsiedzkiego. Metodyka ich tworzenia została opisana w publikacji MIK „Uwalnianie tekstów w weekend”. Ludzie rozmawiają o tym, co dla nich ważne, w kontekście małej społeczności, w której żyją. Rozmawiają o rzeczach uniwersalnych i o drobiazgach. Poznajemy wieś Pogorzyce poprzez rozmowę najstarszego kibica z najstarszym piłkarzem miejscowego klubu. Sołtyska rozmawia z księdzem o rządzie dusz i o samorządzie. Małe dziecko ze wsi Płaza opowiada rozmówcy o kocie (czy może tygrysie?), a starsza pani o tradycjach domowych. Dziewczyny – strażaczki – wolą o sobie opowiedzieć poprzez komiks. Internet daje tym rozmowom przestrzeń, pozwala na demokratyczny dostęp. Księga, choć wirtualna, pozostaje jednak książką. Czytamy ją tak samo jak papierową – bez efektów, na które pozwala html. Czytelnicy niemający dostępu do Internetu – na wsi jest ich całkiem sporo – mogą dostać księgę na płycie CD. Forma jest tu jednak sprawą drugorzędną. Zależy od gustów jej autorów i pomysłu animatora procesu jej powstawania. W powiecie chrzanowskim (tam właśnie znajdują się wsie, o których tu mowa) „akuszerką” każdej księgi jest Miejska Biblioteka Publiczna w Chrzanowie – stąd to podobieństwo do książki papierowej.
Co się musi wydarzyć, aby powstała wirtualna księga wsi? Przede wszystkim ktoś, tam na miejscu, musi poczuć, że rozmowy sąsiedzkie są warte uwagi: uczą, cieszą, dają poczucie wspólnoty. Potem ten ktoś powinien zebrać ludzi oraz znaleźć miejsce i czas na wspólną pracę. Zwrócić się do instytucji kultury (domu kultury, biblioteki) o pomoc lub samemu zmierzyć się z formą księgi. Zanim ludzie nagrają rozmowy na dyktafony, a następnie je spiszą, spotykają się, by wspólnie przyjrzeć się mapie swojej wsi: jakie miejsca są tam ważne, z czego jesteśmy dumni, co nas dziwi, a co złości… Kto z kim będzie chciał rozmawiać i jaką relację zbudują podczas tej rozmowy… Jakie są nasze historie rodzinne, zwyczaje i kontakty ze światem… To wszystko wymaga czasu i pewnej dyscypliny: instytucja opiekująca się powstawaniem księgi (redaktor, informatyk) ma także swój harmonogram pracy. Księga nie jest zapisem historii, a w każdym razie nie tylko. Jest bardziej wizytówką niż archiwum. Raczej zaproszeniem w gościnę niż informacją turystyczną. Są to zapisy spotkań ludzi, a nie prasowe wywiady.
W powiecie chrzanowskim powstały już księgi wsi PłazaPogorzyce. Nad swoimi księgami pracują mieszkańcy Luszowic i Balina.