21 kwietnia 2011 r., godz. 21.00
Zbiornik Kultury, ul. Zabłocie 23, Kraków

Pojedynek to dziwne słowo. Z jednej strony przywołuje samotność, a przynajmniej sprawy, które załatwia się w pojedynkę, a z drugiej interakcję (choć, co prawda, wrogą).

Z jednej strony oznacza eliminację przeciwnika, a zaraz potem delikatnie sugeruje, żeby się pojednać. Taki, ot, pojedynek znaczeń i asocjacji.

Trudno powiedzieć, że malarstwo Sali powstaje w pojedynkę – większość jej obrazów to portrety, które tworzy w interakcji z malowanymi osobami. Niełatwo jednak też uznać, że z jej prac emanuje atmosfera przyjaźni. Wręcz przeciwnie, wykoślawione twarze i zdeformowane ciała sportretowanych nasuwają skojarzenie, że w pracowni miała miejsce nieprzeciętna jatka. Oglądając te obrazy, odnosimy wrażenie, że artystka również na nas zasadza się z jakimś niebezpiecznym, malarskim narzędziem. Co więcej, Sala celuje i trafia. Ale jakże przyjemnie znaleźć się w zasięgu rażenia.

Łukasz Białkowski