Demokracja wraz ze swoim rozwojem staje się coraz bardziej niesprawiedliwa: żeby współdecydować o sprawach obywatelskich, trzeba mieć nie tylko możliwość wyrażenia swojej opinii, ale i odpowiednie umiejętności do jej wygłoszenia.

Sondaż deliberatywny, metoda opracowana przez prof. Fishkina (Center for Deliberative Democracy) z Uniwersytetu Stanforda ma w swoim założeniu znoszenie barier utrudniających ludziom udział w sprawach publicznych. O tym, jak to się dzieje w praktyce, opowiadała na spotkaniu w BS (cykl: Projekt Miejski) Maria Rogaczewska z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, współtwórczyni Projektu Społecznego 2012.
Pytania zadawane przez słuchaczy w trakcie prelekcji świadczyły tyleż o zainteresowaniu tematem, co i o pewnej nieufności wobec sondażu jako rzetelnego procesu decyzyjnego przebiegającego w grupach losowo wybranych obywateli. Jak każde wspólne decydowanie, tak i sondaż deliberatywny nie jest metodą doskonałą. Ma jednak tę dużą zaletę, że obok samego aktu podejmowania decyzji ważna jest w nim edukacja obywatelska i radość z uczestnictwa w wydarzeniu społecznym.
W Polsce obok sondażu deliberatywnego przykładem obywatelskiego współdecydowania są grupy, animowane przez Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, ustalające budżety partycypacyjne w sołectwach. W krajach o długiej tradycji demokratycznej sprawdzają się różne formy obywatelskiej partycypacji: zespoły planujące (planning cells) czy jury obywatelskie (citizens’ jury). O tych i innych formach demokracji uczestniczącej, mam nadzieję, będziemy jeszcze rozmawiać w Bibliotece Sztuki