Celem gry jest zdobycie przez uczestników tytułu a to zbójnika, a to rycerza, a to zasadźcy. W naszym mieście zawodnicy, którzy przybyli z całej niemal Małopolski, walczyli o tytuł rzemieślnika. Aby go zdobyć należało przemierzyć Bochnię z mapą i instrukcją gry, odwiedzić zabytkowe miejsca, odnaleźć wymagane punkty w mieście i zdobyć informacje. Na starcie stanęło ponad 20 drużyn, zaś na mecie w wiosce archeologicznej koło szybu Campi już tyko 16. Wszyscy, którzy ukończyli grę dostali zaszczytny tytuł rzemieślnika. Potem rozegrał się półfinał i finał, który wyłonił 3 zwycięskie zespoły. Aby powalczyć o najlepsze miejsca, drużyny musiały wymienić np. rośliny używane do barwienia tkanin albo wskazać, gdzie w Bochni stała chatka zielarki (no właśnie – gdzie?). Najlepszymi „rzemieślnikami” okazała się rodzinna grupa pod nazwą Tarnowianie, jak się nietrudno domyślić – z Tarnowa. Jej najmłodszy uczestnik miał nie więcej niż 3 lata! Dla najlepszych graczy Kopalnia Soli, oprócz wielu upominków, ufundowała bezpłatne pobyty w swoich podziemiach. Wiele drużyn zapowiedziało swoje dalsze uczestnictwo w „świętokingowych” zmaganiach w innych miasteczkach Małopolski. Ci, którzy nie lubią chodzić, mogli natomiast spróbować swoich sił w turnieju gry planszowej „Pierścień św. Kingi”. Ta gra przypominająca trochę „Monopol”, a trochę komputerową „Cywilizację”, polega na konieczności odbudowy miasteczek Małopolski, zniszczonych przez najazd Tatarów. Tu też walczyło się drużynowo. Najlepsze osiągnięcia w dziele odbudowy i najwięcej punktów zdobyła Drużyna Tygrysa. W nagrodę jej uczestnicy dostali egzemplarze gry „Pierścień św. Kingi” […].

Oprac. Elżbieta Bachmińska

Artykuł pochodzi ze strony Czas Bocheński